środa, 17 maja 2017

Zaakceptuj to życie, które masz

Vaneetha Rendall Risner / 14 maja 2017

Embrace the Life You Have

Jesteśmy w ciągłym ruchu.
Porządkowanie rzeczy na strychu spowodowało u mnie spory rozstrój emocjonalny, dużo większy niż się spodziewałam. Gdy otwierałam poszczególne skrzynki z ogromną mocą powróciły wspomnienia życia, które kiedyś prowadziłam – pasji, które kochałam, zajęć, które mnie tak bardzo zajmowały. W czasie przeglądania pamiątek znowu dotarło do mnie, że moje obecne życie nie jest tym, na co się pisałam. Nic nie potoczyło się tak jak planowałam.
Jestem przekonana, że w Bożym planie dla mnie wszystko współdziała ku dobremu, lecz są dni, kiedy opłakuję stratę tego, co przeminęło – szczególnie ostatnio podczas przeglądania starych pojemników wypełnionych wspomnieniami życia, które już nie istnieje. Zdjęcia z dwnych rodzinnych wakacji. Minione świeta Bożego Narodzenia., występy, szkolne sztuki teatralne. Pudełka po butach pełne listów od ludzi, których juz nie poznaję. Fotografie z dzieciństwa, które mnie rozśmieszają a jednocześnie powodują, że kulę się z przerażenia. Wszystko to przypomina mi, jak moje życie się zmieniło.
I w końcu - przybory artystyczne. Piętnaście lat temu moje życie było definiowane kolejnymi projektami, które wykonywałam ręcznie. Malowanie, albumy z wycinkami, haftowanie, tworzenie biżuterii, ozdabianie naczyń. Pojemniki, skrzynki, naczynia upchnięte gdzieś na strychu – każde przeznaczone do innej pasji artystycznej. To one rozpalały moją kreatywność. Relaksowały mnie. Napełniały mnie szczęściem.
Lecz diagnoza zespołu post-polio zmieniła to wszystko. W związku z pogarszającym się stanem moich ramion nie mogłam pozwolić sobie na marnowanie energii na sztukę. Więc popakowałam wszystko (z pomocą), oznakowałam i upchnęłam na strychu. I nie przeglądałam tego więcej.

Do teraz.

Co się stało z życiem, o którym marzyłam?

Przyjaciółka pomaga mi w przeglądaniu tych starych pudeł, patrzę na pędzle i płótna, stempelki i kolorowe papiery. Ogarnia mnie głęboki smutek. Tęsknię za tymi rzeczami. Ale wiem, że są częścią mojej przeszłości i nie mogę zajmować się tym, co nie może wrócić.
Ten żal nie dotyczy tylko mnie. Parę tygodni temu rozmawiałam z trzema przyjaciółkami, z których każda boryka się z poważnym rozczarowaniem, Jedna z nich była śpiewaczką operową, ale z powodu problemów ze strunami głosowymi nie może już śpiewać tak jak kiedyś. Druga czekała na moment, kiedy jej najmłodsze dziecko pójdzie do szkoły, aby mogła zaangażować się w służbę, do której czuła się powołana. Ale nieoczekiwana ciąża dramatycznie zmieniła jej plany i teraz te marzenia wydają się być poza zasięgiem. Trzecia przyjaciólka ma niepełnosprawne dziecko i ciągle zastaanawia się nad jego przyszłością. A także nad swoją.
Tak jak moje znajome, wszyscy przeżywamy rozczarowania. Nasze życie w duzej mierze nie wygląda taak, jak sobie wyobrażaliśmy. Ludzie marzą o określonej karierze zawodowej i osiągnięciach, ale sprawy rodzinne lub nieoczekiwane wydarzenia odsuwają te pragnienia na dalszy plan. Młodzi zakochani wierzą, że będą mieć idealną rodzinę, ale ich rzeczywista rodzina jakoś wcale nie przypomina tej wizji.
Więc co mamy robić? Jak mamy poradzić sobie z tym dręczącym uczuciem, że z życia powinno się mieć coś więcej? Albo że może odmówiono nam takiego życia, jakie powinniśmy mieć? Życia, na które – jeżeli jesteśmy całkowicie szczerzy – wierzymy, że zasługujemy.

Wypłacz się

Ta rada Johna Pipera była dla mnie niezwykle pomocna. "Od czasu do czasu płacz z żalu nad życiem, które miałeś nadzieję mieć. Opłakuj stratę. Potem umyj twarz. Zaufaj Bogu. I zaakceptuj to życie, które masz".
"Płacz z żalu nad życiem, które miałeś nadzieję mieć." Już w momencie pisania tych słów czuję ulgę. My - którzy czasami jesteśmy zbyt powściągliwi co do naszego bólu, ponieważ taka posatwa wydaje się bardziej duchowa - potrzebujemy wylewać łzy. Uznać, że coś jest ciężkie. Opłakiwać stratę. Poczuć ukłucie tego, co nigdy nie nastąpi.
Płacz pomaga mi w uzdrowieniu. Ponieważ żałoba rzadko jest jednorazowym wydarzeniem, czasami załamuję się długo po tym jak myślałam, że coś przerobiłam. Często nieoczekiwanie. Kiedy zbierają się łzy, nauczyłam się je uznawać a nawet zapraszać. Często odkrywają coś, na co warto zwrócić uwagę.
Opłakuję stratę tego, co kiedyś było, jak i tego, czego nigdy nie było. Są to straty tego, na co miałam nadzieję. Pary, które walczyły z niepłodnością a również te, które pochowały dziecko albo te, które wychowują dziecko niepełnosprawne lub zbuntowanego syna czy córkę, utraciły coś, na co miały nadzieję. Jakakolwiek byłaby przyczyna to są realne straty.

Umyj twarz

Po tym, jak już się wypłakałam i wyżaliłam myję twarz. Nie wycieram po prostu łez. Biorę ciepłą ściereczkę i zmywam słone smugi z policzków. Pozwalam kojącemu ciepłu przesuwać się po skórze. Potem spryskuję twarz chłodną wodą aby się odświeżyć, zmienić tok myśli i kieruję oczy na Pana. Tylko w ten sposób mogę dalej iść do przodu.
To jest celowe działanie, wybór, którego dokonuję, żeby ukierunkować się na nowo.
Kiedy już to zrobię, przestaję zajmować się problemami a przekazuję je Panu – i wybieram ufanie Mu. Zaufanie, kiedy moja sytuacja wygląda ponuro. Wiarę, że On działa dla mojego dobra. Ufność, że On wie, co jest najlepsze.

Zaakceptuj to życie, które Bóg ci dał

Na koniec, jestem wezwana do zaakceptowania życia, które mam. Przyjęcia go tak, jak ukochanego przyjaciela. Z całego serca. Z radosną akceptacją a nie z niechętnym posłuszeństwem. Akceptacja oznacza przyjęcie chętnie a nawet z upragnieniem wszystkiego, co Pan mi daje, nawet jeżeli nie było tego w moich planach. To oznacza bycie w pełni obecną, życie w teraźniejszości, szukanie radości w obecnej chwili a nie tęsknotę za przeszłością.
Więc dzisiaj, jeżeli czujesz się umęczony i rozczarowany życiem pozwól sobie na żałobę. Na wypłakanie się, Na głęboki żal zpowodu utraty tego, na co miałeś nadzieję. Ale kiedy już wyraziłeś ból, umyj twarz, zaufaj Bogu i przyjmij to życie, które Ci dał.
W świecie pełnym wielkiego smutku i strat Bóg powiedział do swojego ludu: "Nie wspominajcie dawnych wydarzeń, a na to, co minęło, już nie zważajcie! Oto Ja czynię rzecz nową: Już się rozwija, czy tego nie spostrzegacie? Tak, przygotowuję na pustyni drogę, rzeki na pustkowiu." (Księga Izajasza 43:18-19)
Pan naprawdę czyni nową rzecz w moim życiu. I w Twoim również, Przygotowuje drogę na pustyni i strumienie na pustkowiu. Oprzyj się na tym i przyjmij to. Bóg czyni coś pięknego.



Vanetha Rendall Risner jest niezależną pisarką i stałym współpracownikiem portalu Desiring God. Jest autorką bloga danceintherain.com
W dzieciństwie przebyła chorobę Heinego-Medina a obecnie zmaga się z zespołem post-polio. Straciła syna, zostła porzucona z dwójką dzieci przez pierwszego męża.
Wraz z obecnym mężem Joelem i dwiema córkami mieszka w Raleigh w Płn Karolinie. Jest autorką książki "The Scars That Have Shaped Me: How God Meets Us in Suffering"

Źródło: desiringGod.org
Link do oryginału:http://www.desiringgod.org/articles/embrace-the-life-you-have


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz