Czy smutek jest grzechem?
Mark
Ballenger
Filipian 4:4 zmieniło moje życie. "Radujcie się
zawsze w Panu". Przez te pięć słów Bóg pokazał mi, że
moja wewnętrzna radość nie może być związana z zewnętrznymi
okolicznościami. Kiedy byłem bezrobotny, kiedy przeżywałem
tragedie rodzinne, kiedy moje wady wychodziły na jaw albo kiedy moje
najbardziej znaczące związki rozpadały się lub okazywały się
dysfunkcyjne, Bóg przypomniał mi, że radość w Panu ciągle była
możliwa.
Bóg nie mówi nam okrutnie, że mamy przykleić
uśmiech na twarz bez względu na ból w naszych sercach. Flp 4:4
przypomina nam raczej, że cokolwiek nie działoby się wokół nas
ciągle możemy mieć ogromną radość ponieważ to Bóg, nie nasze
okoliczności, jest prawdziwym źródłem szczęścia.
"Radujcie się bez względu na wszystko" i
"Radujcie się zawsze w Panu" są dwoma bardzo różnymi
nakazami. Bóg nigdy nie mówi nam po prostu, żebyśmy radowali się
bez względu na wszystko. Mówi nam, żebyśmy radowali się w Nim
bez względu na wszystko.
Gdy przez lata dojrzewałem wraz z tym wersetem,
skłaniał mnie on do głębokiej refleksji nad jego praktycznymi
implikacjami. Jeżeli moje życie jest ciężkie, czy w porządku
jest być smutnym? Jeżeli moje marzenie się nie spełnia, czy
grzechem jest być niezadowolonym? Czy "radujcie się zawsze w
Panu" oznacza, że muszę być szczęśliwy bez względu na
wszystko?
Czego nie mamy na
myśli?
Czasami, aby naprawdę zrozumieć, co mówi Biblia,
pomaga zdefiniowanie tego, co nie jest powiedziane. Podczas gdy Bóg
chce abyśmy byli zadowoleni w każdej sytuacji, nie oznacza to, że
mamy stać się nieczuli na prawdziwy ból zarówno w świecie jak i
w naszym życiu.
Szukanie
wewnętrznego spokoju poprzez unikanie rzeczywistych okoliczności
życia jest bliższe buddyzmowi niż chrześcijaństwu. W buddyźmie
celem jest osiągnięcie nirwany, która jest stanem odcięcia się i
ignorowania świata w procesie "oczyszczania umysłu i
skoncentrowaniu się na nicości, próbując "stać się
jednością z wszechświatem". To nie jest chrześcijaństwo.
Na
przykład List do Filipian jest księgą napisaną przez apostoła
Pawła, która w całości dotyczy znalezienia radości w Chrystusie
pomimo zewnętrznych ucisków, którymi atakuje nas świat. W treści
Listu znajdziemy wersety takie jak:
"Drudzy
zaś głoszą Chrystusa z kłótliwości, nieszczerze, sądząc, że
wzmogą przez to ucisk więzów moich. Lecz o co chodzi? Byle tylko
wszelkimi sposobami Chrystus był zwiastowany, czy obłudnie, czy
szczerze, z tego się raduję i radować będę; " (Flp
1:17-18)
"Niech
życie wasze będzie godne ewangelii Chrystusowej" (Flp 1:27)
"Czyńcie
wszystko bez szemrania i powątpiewania" (Flp 2:14)
"Ale
gdyby nawet krew moja miała być dolana do ofiary i obrzędu
ofiarnego wiary waszej, raduję się i cieszę razem z wami
wszystkimi" (Flp 2:17)
"A
nie mówię tego z powodu niedostatku, bo nauczyłem się przestawać
na tym, co mam. Umiem się ograniczyć, umiem też żyć w obfitości;
wszędzie i we wszystkim jestem wyćwiczony; umiem być nasycony, jak
i głód cierpieć, obfitować i znosić niedostatek.Wszystko mogę w
tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie." (Flp 4:11-13)
Podczas gdy
Paweł poszukiwał sposobu aby przez swój ból dojrzeć przyjemności
Chrystusowe po drugiej stronie, mamy tu też szczere przyznanie się
do obecnych ziemskich trudności. Paweł martwił się o swego
współtowarzysza, który zachorował (Flp 2:25-30).
Wewnętrzne
zadowolenie nie przeszkodziło mu również przyjąć pomocy od
Filipian.
(Flp 4:16-18)
"W" a nie "Z"
Bóg
naprawdę troszczy się o szczególy ludzkiego życia (1 P 5:7), więc
aby odzwierciedlać Go jako istoty stworzone na Jego podobieństwo,
musimy również dbać o drobiazgi. Jezus, najpełniej ludzka osoba
kiedykolwiek żyjąca, zapłakał gorzko nad bólem swych przyjaciół,
choć wiedział lepiej od nich o cudzie, który zaraz będzie miał
miejsce (J 11:35). Być człowiekiem oznacza głęboką troskę o to,
co dzieje się na tej ziemi
Jak
Jezus i jak Paweł, przeżywamy obecnie ból, próby i ciężary
życia, choć jesteśmy pewni radości, która nadejdzie później.
Bóg jest suwerenny "zwiastując to, co będzie, i z dawna to,
co jeszcze się nie stało." (Iz 46:10) lecz On niezmiennie
troszczy się o to, co dzieje się pomiędzy początkiem i końcem
dziejów. Jako Jego wyznawcy również powinniśmy tak robić.
Nakaz
radowania się zawsze nie jest wezwaniem do stania się pozbawionym
uczuć robotem, który udaje, że ból nie jest rzeczywisty. Nie
jesteś powołany do zadowolenia "z" podupadającego
zdrowia, mało płatnej pracy, zbuntowanych dzieci, czy podzielonego
kraju. Wyrażanie zadowolenia "z" grzesznego,
niesprawiedliwego i skażonego świata nie jest świętością i, z
pewnością, nie jest tym, co nakazuje Bóg.
Paweł
powiedział "we wszystkim jestem wyćwiczony"
(Flp 4:11). Nigdy nie powiedział, że jest szczęśliwy "z
powodu" tych sytuacji. Nigdzie w Biblii nie mówi się nam, że
mamy czerpać przyjemność z niechcianych okoliczności. Znajdujemy
raczej zachętę aby cieszyć się Chrystusem nawet "w"
niechcianych okolicznościach.
Wyznacznik
dojrzałości
Pewnego dnia, doskonałe okoliczności i doskonałe
szczęście w Chrystusie zejdą się ze sobą
(Obj 21:1-5). Czy
obecnie powinniśmy starać się naprawić tę skażoną planetę?
Oczywiście! Ale musimy również pogodzić się z faktem, że dopóki
nie wróci Jezus i nie odnowi wszystkich rzeczy, w najlepszym wypadku
będziemy często smutni z powodu bólu na naszej ziemi, zawsze
jednak ciesząc się z doskonałości naszego Zbawiciela (2 Kor
6:10). Być zdolnym do głębokiego smutku przy jednoczesnej
umiejętności przeżywania niesłabnącej radości z Boga, jest
wyznacznikiem dojrzałości chrześcijańskiej.
Więc, aby "zawsze radować się w Panu " nie
musisz czuć się winny pragnienia zmiany na lepsze w niektórych
obszarach twojego życia. Problem zaczyna się wtedy, gdy twoje
pragnienia lepszych okoliczności wypiera twoje pragnienie Boga.
A On chce iść z tobą przez ból, próby i niechciane
okoliczności. On nigdy nie prosi aby zaprzeczać cierpieniu w
świecie i w naszych własnych sercach. Raczej nawołuje nas, abyśmy
zawsze upajali się radością w Nim bez względu na wszystko.
Link do oryginału:
www.desiringgod.org/articles/is-it-sin-to-be-sad?