niedziela, 7 stycznia 2018

Czy twoje wątpliwości uwłaczają Bogu?

To, czego nikt nie mówi o słabej wierze

Greg Morse


Ciężko pisać słowa, które zapewne będą źle zrozumiane. Moje serce wyrywa się do zmagających się świętych, którzy mają ciągle nowe powody do rozczarowania. Absolutnie nie chcę ich zranić.
Jezus nie łamie nadłamanych trzcin ani nie gasi ledwie tlących się knotków (Mat 12:19-20). Amen.
I ja też nie chcę tego robić. Moim celem nie jest zabieranie wózków inwalidzkich tym, którzy naprawdę ich potrzebują lecz napominanie bezczynnych, aby podnieśli się i stali się mocnymi w Panu.

Krew na drzwiach

Dobre analogie okazują się złe, gdy użyjemy ich w nieprawidłowym kontekście. Analogia wygląda tak: nie ma znaczenia, czy dany Izraelita miał słabą wiarę: jeśli krew baranka była na jego drzwiach był wybawiony! Zastosowanie? Nie chodzi o to, jak silna jest twoja wiara ale jak silny jest obiekt twojej wiary, czyli jaką mocą dysponuje Jezus, aby zbawić grzesników.
Kwestie warte obrony są jasne: Jezus Chrystus posiada moc aby zbawić grzeszników, a Jego dzieło, nie nasza wiara, jest jedyną podstawą do zaakceptowania nas przez Boga. Nie mamy wiary w naszą własną wiarę aby być usprawiedliwionymi. Obiektem naszej wiary jest osoba i dzieło Króla Jezusa.
Analogia wykonała swoje zadanie jeśli uczy prawdy i piękna doktryny usprawiedliwienia z wiary i użycza odwagi słabnącym świętym, którzy – pomimo swoich największych wysiłków i ciągłych błagań o Bożą pomoc – czują się pobici i zranieni. Przypomina im, aby patrzyli poza siebie – na Jezusa, "sprawcę i dokończyciela naszej wiary" (Hebr 12:2). Pozwala nie polegać na swojej upadającej wierności ale na sile Jego wszechmocnej prawicy (Ps 63:8).
Jednakże analogia ta zdradzi nas, jeśli jest używana do usprawiedliwienia teorii, że siła naszej wiary nie ma znaczenia – kiedy przechodzimy ze sfery usprawiedliwienia do sfery uświęcenia, od suwerennej akceptacji nas przez Boga do naszej codziennej odpowiedzialności jako chrześcijan. Zamiast pomagać zranionym świętym w znalezieniu nadziei, która prowadzi do silniejszej wiary, analogia ta może prowadzić do ochrony próżniaków, którym tak naprawdę jest wygodnie ze swoją słabą wiarą.
Są oni duchowymi leniami, którzy nie prowadzą wojny ze swoimi wątpliwościami – a nawet twierdzą, że posiadanie pewnch wątpliwości jest zdrowe. Wydają się utrzymywać wyznaczone przez Boga "narzędzia łaski"w bezpiecznej odległości od siebie. Nie tracą żadnej (z wielu) godzin snu z powodu faktu, że ich wątpliwości uwłaczają ich Stwórcy – nie, oni szemrzą przeciwko Bogu i czują się w tym wolni jako, że mają krew na swoich drzwiach. Kryją się wśrod zranionych owiec aby uciec od nawoływań do wiary, dojrzałości i pokuty.Są profesjonalnymi nadłamanymi trzcinami, które rosną na bagnie duchowej stagnacji.
Tacy nie potrzebują rozpieszczania, oni potrzebują napomnienia (1 Tes 5:14). Życie ze słabą i chwiejną wiarą nie przynosi Bogu chwały ani nie jest bezpieczne. Ta "słabość" w odróżnieniu do Pawłowej w 2 Kor 12:9-10, nie jest siłą. Nie jest cnotą. Nie jest pokorą. To bardzo poważny problem.

Nie bądź taki, jak ci ludzie

Na początek, nie możemy utworzyć kategorii stale słabej wiary na podstawie historii wyjścia z Egiptu. Ci, którzy zostali wyzwoleni z Egiptu w zasadzie nie wytrwali na pustyni. Zarówno Stary i Nowy Testament opisują ich jako zatwardziałych, niewiernych, nieprzemienionych ludzi, z ktorych Bóg ostatecznie nie był zadowolony.
Wyraźny przekaz mówi nam abyśmy nie byli jak oni, jeśli chodzi o wiarę po exodusie. Byli oni bałwochwalcami (1 Kor 10:7), niemoralni seksualnie (1 Kor 10:8), wystawiali Boga na próbę (1 Kor 10:9), nieprzerwanie szemrali (1 Kor 10:10), usłyszeli dobrą nowinę i nie uwierzyli w nią (Hebr 4:2), byli ochrzczeni podczas przejścia przez Morze Czerwone, pili z duchowej Skały, którą jest Chrystus, wielokrotnie widzieli znaki i cuda – a jednak zbuntowali się przeciwko Bogu a On zabił ich na pustyni (1 Kor 10:4)
Ich początkowe zaufanie nie dotrwało do końca (Hebr 3:14). Ich słaba wiara nie wzrosła, lecz okazała się być fałszywą wiarą, uwłaczającą Panu (Liczb 14:11). Choć ich pierworodni zostali uratowani tamtej nocy, wymagano od nich więcej niż ten początkowy akt wiary. Wkrótce ich niewiara sprowokuje Boga do zesłania na nich plagi (1 Kor 10:8), zabijania ich wężami (1 Kor 10:9) i przez Niszczyciela (1 Kor 10:10). Ostatecznie nie weszli do Bożego odpocznienia (Hebr 3:18-19).

Prawdziwa wiara okazuje się trwała i niezachwiana

Potykająca się, upadająca, pełzająca wiara — przez całe czyjeś życie — nie jest odzwierciedleniem zbawczej wiary opisanej w Nowym Testamencie.
Wiara, która zbawia charakteryzuje się wzrastającą stabilnością, wytrwałością i niewzruszonością. Nigdy nie odwraca się od nadziei Ewangelii (Kol 1:23). Wytrzymuje do końca (Hebr 3:14). Wzrasta na tyle silna, aby ochronić nas od ataków szatana (Ef 6:16; 1 P 5:9). Utrzymuje nas w miłości Bożej (Judy 20-21). Dojrzewa aby wydać owoce (Jk 2:18). Zdobywa nam zwycięstwo, które pokonuje świat (1 J 5:4).
Choć pewne okresy życia mogą spowodować, ze jesteśmy bardziej niestabilni niż zwykle, to niepewne nogi duchowego niemowlęctwa nie mają być czymś stałym (Hebr 5:11-13). Jezus często napominał uczniów z powodu ich słabej wiary. Brak zaufania do Boga czyni nas chwiejnymi i niestałymi (Jk 1:5-8). "Słaba wiara" w Liście do Rzymian nie daje nam przyzwolenia na nieufność do Boga lub Jego Ewangelii lecz dotyczy sumienia błądzącego w sprawach chrześcijańskiej wolności (Rz 14:1).
Stałość i wytrwałość ma być standardem. Duch Święty w nas nigdy nie zachęca do wątpliwości, ani ich nie podtrzymuje. Stanie mocno w wierze jest naszym powołaniem (1 Kor 16:3). Naśladowanie końcowej dojrzałości Abrahama jest naszym celem. "I nie zwątpił z niedowiarstwa w obietnicę Bożą, lecz wzmocniony wiarą dał chwałę Bogu, mając zupełną pewność, że cokolwiek On obiecał, ma moc i uczynić. (Rz 4:20-21)
A tam gdzie istnieje słabość, prawdziwa wiara pokornie woła: "Wierzę, pomóż niedowiarstwu memu" (Mk 9:24) – nie w znaczeniu: podtrzymaj moją niewiarę, zachowaj ją czy usprawiedliw ją. Dopomóż mojej wierze. Zmniejsz niewiarę. Pokonaj ją. Przemień moją niewiarę w ufność!

Wątpliwości uwłaczają Bogu

Trwanie w zadowoleniu ze swoich wątpliwości, podejrzeń i słabej wiary, jak pisze Luther, jest najwyższą formą pogardy, na którą możemy się zdobyć w stosunku do Boga:
Nie ma sposobu, w jaki możemy wyrazić większą pogardę dla człowieka niż uważając go za fałszywego i nikczemnego oraz okazując mu podejrzliwość, co robimy gdy nie mamy do niego zaufania. O ileż większym buntem przeciwko Bogu, jak wielką niegodziwością, jak olbrzymią pogardą dla Niego jest brak zaufania w stosunku do Jego obietnic. Bo czym jest to powątpiewanie w prawdomówność Boga niż otwartym czynieniem z Niego kłamcy? - to przypisywanie prawdomówności sobie samemu a kłamstwa i próżności Bogu.
Tragiczną rzeczą jest odpłacać nieufnością i podejrzeniami Bogu niezachwianej miłości i prawdy. Zniesławiamy Go gdy odmawiamy Mu zaufania. Ojciec prawdy nie jest ojcem kłamstwa. Bóg miłości nie jest Bogiem okrucieństwa. Syn, który zawisł na krzyżu dla grzeszników nie może być uważany za oszusta.

Zaufaj Mu za Jego łaskę

Cała prawda, sprawiedliwość, prawość i piękno należą do Jezusa. On nigdy nie kłamał ani nie błądził. "On jest obrazem niewidzialnego Boga" (Kol 1:15), "odblaskiem Jego chwały" (Hebr 1:3). On nigdy nie zawiódł żadnego ze swoich dzieci, ani nie potraktował niesprawiedliwie żadnego stworzenia na planecie.
Żaden z potępionych w piekle nie ma ani jednej uzasadnionej skargi w stosunku do Niego. Nikt z męczenników w niebie nie myśli o niczym innym jak tylko o wysławianiu Go. Kto może Go oskarżyć o zło? Jego uczniowie nie mogli. Jego wrogowie nie mogli. Szatan nie może. Jego Ojciec też tego nie zrobił. Lecz pomimo tego, że całe niebo zamilkło, czy właśnie jęki i skargi Chrześcijan mają Go oskarżać?
Zwróć uwagę na nadłamaną trzcinę – Williama Cowpera (twórcę żarliwych hymnów chrześcijańskich oraz pogodnych i prostych wierszy o przyrodzie, który przez całe życie cierpiał na głębokie ataki depresji z 3 próbami samobójczymi i przeświadczeniem o czekającym go, nieuchronnym, wiecznym potępieniu), który zachęca nas wszystkich:
Nie sądź Pana słabym umysłem
Zaufaj Mu za Jego łaskę
Za zagniewaną opatrznością
Ukrywa uśmiechniętą twarz
Kiedy przychodzą wątpliwości – a na pewno przyjdą – szepcząc, że Bóg nie jest prawdziwy, Biblia nie jest wiarygodn a krew Jezusa nie wystarcza – nie dawaj wiary takim kłamstwom. Nie przyjmuj ich. Nie chwal się nimi. Raczej wyznaj je jako grzech i przylgnij mocniej do Zbawiciela wołając: "wierzę, pomóż memu niedowiarstwu!?


Greg Morse jest specjalistą d/s zarządzania treścią w desiringGod.org, Ukończył Bethlehem College & Seminary. Mieszka z żoną Abigail w St Paul, Minnesota
Link do oryginału: https://www.desiringgod.org/articles/does-your-doubt-dishonor-god



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz