To, czego nikt nie mówi o słabej wierze
Greg
Morse
Ciężko pisać słowa, które zapewne
będą źle zrozumiane. Moje serce wyrywa się do zmagających się
świętych, którzy mają ciągle nowe powody do rozczarowania.
Absolutnie nie chcę ich zranić.
Jezus nie łamie nadłamanych trzcin
ani nie gasi ledwie tlących się knotków (Mat 12:19-20). Amen.
I ja też nie chcę tego robić. Moim
celem nie jest zabieranie wózków inwalidzkich tym, którzy naprawdę
ich potrzebują lecz napominanie bezczynnych, aby podnieśli się i
stali się mocnymi w Panu.
Krew na drzwiach
Dobre analogie okazują się złe, gdy
użyjemy ich w nieprawidłowym kontekście. Analogia wygląda tak:
nie ma znaczenia, czy dany Izraelita miał słabą wiarę: jeśli
krew baranka była na jego drzwiach był wybawiony! Zastosowanie? Nie
chodzi o to, jak silna jest twoja wiara ale jak silny jest obiekt
twojej
wiary, czyli jaką
mocą dysponuje Jezus, aby zbawić grzesników.
Kwestie warte obrony są jasne: Jezus
Chrystus posiada moc aby zbawić grzeszników, a Jego dzieło,
nie nasza wiara, jest jedyną podstawą do
zaakceptowania nas przez Boga. Nie mamy wiary w naszą własną wiarę
aby być usprawiedliwionymi. Obiektem naszej wiary jest osoba i
dzieło Króla Jezusa.
Analogia wykonała swoje zadanie jeśli
uczy prawdy i piękna doktryny usprawiedliwienia z wiary i użycza
odwagi słabnącym świętym, którzy – pomimo swoich największych
wysiłków i ciągłych błagań o Bożą pomoc – czują się
pobici i zranieni. Przypomina im, aby patrzyli poza siebie – na
Jezusa, "sprawcę i dokończyciela naszej wiary" (Hebr
12:2). Pozwala nie polegać na swojej upadającej wierności ale na
sile Jego wszechmocnej prawicy (Ps 63:8).
Jednakże analogia ta zdradzi nas,
jeśli jest używana do usprawiedliwienia teorii, że siła naszej
wiary nie ma znaczenia – kiedy przechodzimy ze sfery
usprawiedliwienia do sfery uświęcenia, od suwerennej akceptacji nas
przez Boga do naszej codziennej odpowiedzialności jako chrześcijan.
Zamiast pomagać zranionym świętym w znalezieniu nadziei, która
prowadzi do silniejszej wiary, analogia ta może prowadzić do
ochrony próżniaków, którym tak naprawdę jest wygodnie ze swoją
słabą wiarą.
Są oni duchowymi leniami, którzy nie
prowadzą wojny ze swoimi wątpliwościami – a nawet twierdzą, że
posiadanie pewnch wątpliwości jest zdrowe. Wydają się utrzymywać
wyznaczone przez Boga "narzędzia łaski"w bezpiecznej
odległości od siebie. Nie tracą żadnej (z wielu) godzin snu z
powodu faktu, że ich wątpliwości uwłaczają ich Stwórcy – nie,
oni szemrzą przeciwko Bogu i czują się w tym wolni jako, że mają
krew na swoich drzwiach. Kryją się wśrod zranionych owiec aby
uciec od nawoływań do wiary, dojrzałości i pokuty.Są
profesjonalnymi nadłamanymi trzcinami, które rosną na bagnie
duchowej stagnacji.
Tacy nie potrzebują rozpieszczania,
oni potrzebują napomnienia (1 Tes 5:14). Życie ze słabą i
chwiejną wiarą nie przynosi Bogu chwały ani nie jest bezpieczne.
Ta "słabość" w odróżnieniu do Pawłowej w 2 Kor
12:9-10, nie jest siłą. Nie jest cnotą. Nie jest pokorą. To
bardzo poważny problem.
Nie bądź taki, jak ci ludzie
Na początek, nie możemy utworzyć
kategorii stale słabej wiary na podstawie historii wyjścia z
Egiptu. Ci, którzy zostali wyzwoleni z Egiptu w zasadzie nie
wytrwali na pustyni. Zarówno Stary i Nowy Testament opisują ich
jako zatwardziałych, niewiernych, nieprzemienionych ludzi, z ktorych
Bóg ostatecznie nie był zadowolony.
Wyraźny przekaz mówi nam abyśmy nie
byli jak oni, jeśli chodzi o wiarę po exodusie. Byli oni
bałwochwalcami (1 Kor 10:7), niemoralni seksualnie (1 Kor 10:8),
wystawiali Boga na próbę (1 Kor 10:9), nieprzerwanie szemrali (1
Kor 10:10), usłyszeli dobrą nowinę i nie uwierzyli w nią (Hebr
4:2), byli ochrzczeni podczas przejścia przez Morze Czerwone, pili z
duchowej Skały, którą jest Chrystus, wielokrotnie widzieli znaki i
cuda – a jednak zbuntowali się przeciwko Bogu a On zabił ich na
pustyni (1 Kor 10:4)
Ich początkowe zaufanie nie dotrwało
do końca (Hebr 3:14). Ich słaba wiara nie wzrosła, lecz okazała
się być fałszywą wiarą, uwłaczającą Panu (Liczb 14:11). Choć
ich pierworodni zostali uratowani tamtej nocy, wymagano od nich
więcej niż ten początkowy akt wiary. Wkrótce ich niewiara
sprowokuje Boga do zesłania na nich plagi (1 Kor 10:8), zabijania
ich wężami (1 Kor 10:9) i przez Niszczyciela (1 Kor 10:10).
Ostatecznie nie weszli do Bożego odpocznienia (Hebr 3:18-19).
Prawdziwa wiara okazuje się trwała i niezachwiana
Potykająca się, upadająca, pełzająca
wiara — przez całe czyjeś życie — nie jest odzwierciedleniem
zbawczej wiary opisanej w Nowym Testamencie.
Wiara, która zbawia charakteryzuje się
wzrastającą stabilnością, wytrwałością i niewzruszonością.
Nigdy nie odwraca się od nadziei Ewangelii (Kol 1:23). Wytrzymuje do
końca (Hebr 3:14). Wzrasta na tyle silna, aby ochronić nas od
ataków szatana (Ef 6:16; 1 P 5:9). Utrzymuje nas w miłości Bożej
(Judy 20-21). Dojrzewa aby wydać owoce (Jk 2:18). Zdobywa nam
zwycięstwo, które pokonuje świat (1 J 5:4).
Choć pewne okresy życia mogą
spowodować, ze jesteśmy bardziej niestabilni niż zwykle, to
niepewne nogi duchowego niemowlęctwa nie mają być czymś stałym
(Hebr 5:11-13). Jezus często napominał uczniów z powodu ich słabej
wiary. Brak zaufania do Boga czyni nas chwiejnymi i niestałymi (Jk
1:5-8). "Słaba wiara" w Liście do Rzymian nie daje nam
przyzwolenia na nieufność do Boga lub Jego Ewangelii lecz dotyczy
sumienia błądzącego w sprawach chrześcijańskiej wolności (Rz
14:1).
Stałość i wytrwałość ma być
standardem. Duch Święty w nas nigdy nie zachęca do wątpliwości,
ani ich nie podtrzymuje. Stanie mocno w wierze jest naszym powołaniem
(1 Kor 16:3). Naśladowanie końcowej dojrzałości Abrahama jest
naszym celem. "I nie zwątpił z niedowiarstwa w obietnicę
Bożą, lecz wzmocniony wiarą dał chwałę Bogu, mając zupełną
pewność, że cokolwiek On obiecał, ma moc i uczynić. (Rz 4:20-21)
A tam gdzie istnieje słabość,
prawdziwa wiara pokornie woła: "Wierzę, pomóż niedowiarstwu
memu" (Mk 9:24) – nie w znaczeniu: podtrzymaj moją niewiarę,
zachowaj ją czy usprawiedliw ją. Dopomóż mojej wierze.
Zmniejsz niewiarę. Pokonaj ją. Przemień moją niewiarę w ufność!
Wątpliwości uwłaczają Bogu
Trwanie w zadowoleniu ze swoich
wątpliwości, podejrzeń i słabej wiary, jak pisze Luther, jest
najwyższą formą pogardy, na którą możemy się zdobyć w
stosunku do Boga:
Nie ma sposobu, w jaki możemy
wyrazić większą pogardę dla człowieka niż uważając go za
fałszywego i nikczemnego oraz okazując mu podejrzliwość, co
robimy gdy nie mamy do niego zaufania. O ileż większym buntem
przeciwko Bogu, jak wielką niegodziwością, jak olbrzymią pogardą
dla Niego jest brak zaufania w stosunku do Jego obietnic. Bo czym
jest to powątpiewanie w prawdomówność Boga niż otwartym
czynieniem z Niego kłamcy? - to przypisywanie prawdomówności sobie
samemu a kłamstwa i próżności Bogu.
Tragiczną rzeczą jest odpłacać
nieufnością i podejrzeniami Bogu niezachwianej miłości i prawdy.
Zniesławiamy Go gdy odmawiamy Mu zaufania. Ojciec prawdy nie jest
ojcem kłamstwa. Bóg miłości nie jest Bogiem okrucieństwa. Syn,
który zawisł na krzyżu dla grzeszników nie może być uważany za
oszusta.
Zaufaj Mu za Jego łaskę
Cała prawda, sprawiedliwość, prawość
i piękno należą do Jezusa. On nigdy nie kłamał ani nie błądził.
"On jest obrazem niewidzialnego Boga" (Kol 1:15),
"odblaskiem Jego chwały" (Hebr 1:3). On nigdy nie zawiódł
żadnego ze swoich dzieci, ani nie potraktował niesprawiedliwie
żadnego stworzenia na planecie.
Żaden z potępionych w piekle nie ma
ani jednej uzasadnionej skargi w stosunku do Niego. Nikt z
męczenników w niebie nie myśli o niczym innym jak tylko o
wysławianiu Go. Kto może Go oskarżyć o zło? Jego uczniowie nie
mogli. Jego wrogowie nie mogli. Szatan nie może. Jego Ojciec też
tego nie zrobił. Lecz pomimo tego, że całe niebo zamilkło, czy
właśnie jęki i skargi Chrześcijan mają Go oskarżać?
Zwróć uwagę na nadłamaną trzcinę
– Williama Cowpera (twórcę żarliwych hymnów chrześcijańskich
oraz pogodnych i prostych wierszy o przyrodzie, który przez całe
życie cierpiał na głębokie ataki depresji z 3 próbami
samobójczymi i przeświadczeniem o czekającym go, nieuchronnym,
wiecznym potępieniu), który zachęca nas wszystkich:
Nie sądź Pana słabym
umysłem
Zaufaj Mu za Jego łaskę
Za zagniewaną
opatrznością
Ukrywa uśmiechniętą twarz
Kiedy przychodzą wątpliwości – a
na pewno przyjdą – szepcząc, że Bóg nie jest prawdziwy, Biblia
nie jest wiarygodn a krew Jezusa nie wystarcza – nie dawaj wiary
takim kłamstwom. Nie przyjmuj ich. Nie chwal się nimi. Raczej
wyznaj je jako grzech i przylgnij mocniej do Zbawiciela wołając:
"wierzę, pomóż memu
niedowiarstwu!?
Greg
Morse jest specjalistą d/s zarządzania
treścią w desiringGod.org, Ukończył Bethlehem
College & Seminary. Mieszka z żoną
Abigail w St Paul, Minnesota
Link do oryginału: https://www.desiringgod.org/articles/does-your-doubt-dishonor-god
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz